dachy, czwartek, 10 lipica 2008 15:20:37
Brązowe motyle sennie tańczą nad ciężkim umysłem. Gęstość powietrza zamyka powieki, wyrywa rzęsy i rozrzuca wokół bezwładnego ciała, w którym mieszkam. Ciszę przecina znudzona wskazówka, czas wypada z rąk, echo odpowiada głuchym krzykiem. Myśl o Tobie doprowadza mnie do szaleństwa, możesz ciągnąć za wszystkie sznurki, które przyszywałeś do mnie latami, wziąć za rękę do snu, gdzie umrzemy.
Deszcz zmył złość, cisza uśpiła głuchą kołysanką arytmię naszych serc, chodzisz na palcach i nie oddychasz, ciemność odkrywa przeźrocze Twoich dłoni. Stoimy na dachu, tańczymy z powietrzem, spadamy, kości pękły na milion kawałków białego pyłu, przyszła zima. O świcie wychodzisz bez słowa, zostawiasz smutny posmak w ustach i mokre policzki, którymi przylepiam się do szyby w oknie. Ciszę przecina spocona wskazówka, czas zabrałeś razem z moim sercem, po którym zostało mi tylko głuche echo w żebrach.
zamyślił się Król.
|
czwartek, 10 lipica 2008 15:50:26 Adres ukryty |
|
Pustka pochłania. |
|
sobota, 12 lipica 2008 23:05:45 193.19.165.3 |
|
jak Ty lubisz pisać z biologicznego punktu widzenia.
|
|
środa, 16 lipica 2008 15:34:38 Adres ukryty |
|
Po zimie przychodzi wiosna, takie prawo natury. Tylko człowiek nie jest wyłącznie ciałem, problem, musi sam się poddać natury prawom.
|
|
sobota, 19 lipica 2008 16:50:22 Adres ukryty |
|
żebra też wyrwij. |
|
poniedziałek, 21 lipica 2008 22:06:38 Adres ukryty |
|
Jak ci pusto między żebrami, to się wypchnij watoliną.
|
|
czwartek, 24 lipica 2008 15:17:45 83.27.141.111 |
|
ładnie ostatnio piszesz Mocherciu. |