*strona główna, o mnie, archiwum.

stairway to heaven, piątek, 27 czerwca 2008 12:38:55
Kurz wznosi się z ubrań w wewnętrznym chaosie; czas rozczesać moralne kołtuny, zmyć ze skóry swoje ego, otulić ciepłym ramieniem duszę na do widzenia. Możesz ostatni raz zacisnąć dłoń na szyi mego samozachowania, lub być narkotykiem w złotej dawce. To nieistotne.
Grawitację duszą rozumy z nullem po człowieczeństwie, którym rzygamy w cudze dłonie, w dzień dziurawych serc, obszarpanych zwierzęcymi, łakomymi zębami.
Wepchnij mi do gardła ostatnie słowo, niech zdławię ostatni krzyk, przełknę złość, a potem rozsadzi mnie nienawiść do świata i miłość do siebie. Wystukaj mi w pustą ścianę sekundy do zniknięcia, skład powietrza: siedemdziesiąt osiem procent trucizny prosto z Twojego serca, dwadzieścia jeden procent pewności siebie, jeden procent obietnic, że kiedyś odnajdę Cię w pajęczynie utkanej dla niebios.
Kraków – miasto piekło, stolica kalekich serc i gwiazdozbiór pyłu z potrzeb wyblakłych ciał. Wciąż kaleczymy się wrzecionem, na którym tkamy niebieskie koronki dla bogiń o mlecznobiałej cerze, które zaprowadzą nas do diabła.
zamyślił się Król.





tryt
piątek, 27 czerwca 2008
15:50:11
Adres ukryty

Ponoć kultura w Warszawie kończy się, gdy odjeżdża ostatni pociąg do Krakowa. Tak mi się przypomniało.

A ja mam tu burzę z piorunami i nie podskoczysz.





piątek, 27 czerwca 2008
17:53:09
91.200.175.24

Na tym etapie wolałabym nie myśleć o tym, o czym myślę, bo jestem totalnie rozpieprzona emocjonalnie, psychicznie, duchowo i jakkolwiek inaczej.
Kraków? Mój wciąż niespełniony sen, żeby być tam już na wieczność, uwić miękkie gniazdo ekscytującej pracy, najdzikszej miłości świata, a wcześniej intelektualnej wiśni na torcie - niesamowitych i pełnych wrażeń studiów na UJocie.




moherowy-kapelusz
sobota, 28 czerwca 2008
15:46:03
89.77.34.7

Zawsze chciałam pojechać do Krakowa, tak na dłużej.Bo kiedyś byłam, ale to trwało bardzo krótko.




zapchlony-dziwak
sobota, 28 czerwca 2008
17:19:14
Adres ukryty

wlazł przypadkiem.




lamenue
sobota, 28 czerwca 2008
21:03:50
83.8.124.59

Noce są za krókie. Wieczory ospałe. Poranki prężne. Krakowa do dziś nie widziałam.




commediadellarte
wtorek, 1 lipica 2008
19:00:36
Adres ukryty

Jedziemy razem, tylko się zbiorę z tym wszystkim...





czwartek, 3 lipica 2008
20:24:41
83.7.192.241

jeden procent może być całym światem.

a Kraków jest mój! i tylko mój!





niedziela, 6 lipica 2008
21:31:17
Adres ukryty

nie każdy. musisz uwierzyć mi na słowo. jesienne dziewczyny ciągle istnieją. od zawsze i oby niezmiennie. chcę się poczuć wyróżniona.





poniedziałek, 7 lipica 2008
17:59:33
Adres ukryty

Od dzisiaj deptam dziurawe serca, każde które spotkam na drodze.




dogs-of-edinburgh
poniedziałek, 7 lipica 2008
19:30:52
Adres ukryty

Awatar z pokrzywdzonym przez swiat Sydem, rzyganie w rece to to, co mnie sie podoba. Krakow niknie pod tabunami obcych, dlatego wylecialam, lecz nie jest dobrze, nawet do widzenia powiedziec nie potrafie.





poniedziałek, 7 lipica 2008
21:55:46
Adres ukryty

Sydem..? TYM Sydem z Pink Floyd?

PS. Miło tu do Ciebie wrócić.




moherowy-kapelusz
poniedziałek, 7 lipica 2008
23:54:10
Adres ukryty

dogs, widzę już drugi komentarz Twego autorstwa i znowu widzę coś o wymiotowaniu -_-






*,,Futurism: A Modern Girl''.